krs coop facebook
Serwis Informacyjny Społem

aaa
Kieleckie „Społem" świętowało 100 lat działalności. Podczas uroczystego walnego zgromadzenia członków w restauracji Winnica w Kielcach, nagrodzono kielecką spółdzielnię oraz jej wieloletnich pracowników.
aaa
Konferencja Społem „Rola społeczna Spółdzielczości"
To była druga z cyklu konferencji organizowanych przez KZRSS Społem z okazji 150-lecia spółdzielczości spożywców.
aaa
Jubileusz 100-lecia „Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Andrychowie
W dniu 14.06.2019r. w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie uroczyście obchodzono 100-lecie...
aaa
Handlowy Hermes dla „Społem"
XXI Wiosenne Ogólnopolskie Spotkanie Czołowych Postaci Świata FMCG i HoReCa...
Copyright by KZRSS "Społem"

Trudna sytuacja barów mlecznych - wywiad z Dyrektor Biura Doradztwa i Lustarcji KZRSS

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR I/2015 Opublikowano: wtorek, 31, marzec 2015

W marcowym numerze Magazynu Krajowej Rady Spółdzielczej „Tęcza Polska" opublikowano wywiad z Danutą Mioduszewską, dyrektorem Biura Doradztwa i Lustracji KZRSS „Społem", informującą o sytuacji spółdzielni spożywców „Społem", które korzystały z dotacji do posiłków w barach mlecznych. Wywiad przeprowadziła redaktor Klementyna Zygarowska.

Wywiad ten poprzedzono następującym redakcyjnym wprowadzeniem do tematu.
Zamach Ministerstwa Finansów na funkcjonujące m.in. w spółdzielniach spożywców bary mleczne zapoczątkował długą, ogólnopolską dyskusję. Nic nie wskazuje na to, że ministerstwo wycofa się z absurdalnych rozwiązań, które w praktyce uniemożliwiają wykorzystanie przez właścicieli barów budżetowej dotacji do posiłków. Rozwiązania, zaproponowane przez resort z początkiem bieżącego roku, stały się przedmiotem żartów w popularnych dziennikach, a „leniwe bez przypraw" czy „bigos bez kiełbasy" weszły do jadłospisów barów mlecznych jako firmowe dania, zgotowane ich klientom przez rządzących. Sytuacja dla jednych zabawna, dla innych – mniej. Protestują zwłaszcza ci, dla których bary mleczne były przez lata jedyną szansą na tanie jedzenie. Ale najwięcej na nowych pomysłach ministerstwa ucierpieli przedsiębiorcy.
A oto treść wywiadu.
Proszę przypomnieć, kiedy zaczęły się pierwsze kłopoty spółdzielni prowadzących bary?
– W 2013 r. zaczęły napływać do Związku niepokojące sygnały o kontrolach skarbowych w naszych spółdzielniach. Urzędnicy nagle zaczęli wskazywać na nieprawidłowości w rozliczaniu dotacji do posiłków serwowanych w barach mlecznych. Dotacja nie jest rzeczą nową, wprowadzono ją jeszcze w latach 80-tych i przez wszystkie te lata nie było żadnych wątpliwości, jak z niej korzystać. Spółdzielnie dokonywały zakupu produktów objętych dotacji i pod koniec każdego miesiąca, za miesiąc poprzedni, przedstawiały izbom skarbowym rozliczenie wg wzoru określonego rozporządzeniem ministra finansów. Urząd sprawdzał i akceptował rozliczenie, a następnie Izba skarbowa wypłacała dotację za dany miesiąc. Był to utarty system współpracy między przedsiębiorcami a urzędami skarbowymi, który nie budził żadnych wątpliwości i trwał przez lata jako swego rodzaju porozumienie obu stron. Jeśli pojawiły się niejasności, były na bieżąco wyjaśniane przez ministerstwo. Nagle w 2013 r. okazało się, że wszystko jest nie tak...
Bez nowego rozporządzenia czy informacji o zmianie przepisów?
– Tak, nagle zmieniła się wyłącznie interpretacja Urzędów Kontroli Skarbowej co do sposobu rozliczania dotacji. Okazało się, że bezprawnie korzystali z dotacji m.in. ci, którzy łączyli ze sobą składniki potraw z listy objętej dotacją i te, których dotacja nie objęła. Według obecnej wykładni, żurek musi być bez kiełbasy, a pierogi – bez skwarek. Dotowane są tylko posiłki mleczno-nabiałowo-jarskie i szczęście, że można je podać na jednym talerzu z kawałkiem mięsa. Skwarki na kasę nabijać należy jako osobne danie. Dodatkowo, przedsiębiorca który do innych potraw serwowanych w barze dolicza marżę gastronomiczną ponad 30 proc. traci prawo do korzystania z dotacji. Kiedyś było to powszechną praktyką, a bary stosowały marżę wyższą np. na produkty mięsne, które nigdy nie były dotowane.
Jaka była reakcja spółdzielni?
– Masowe wycofanie się z dotacji, co w praktyce oznacza koniec tanich barów mlecznych. Z 19 spółdzielni, które je prowadziły, tylko 5 nie zrezygnowało z dopłat i będzie prowadzić je na nowych zasadach. Reszta, zaniepokojona doświadczeniem skontrolowanych spółdzielni szybko zakończyła ten rodzaj działalności. Jeszcze w 2013 r. wycofały się spółdzielnie z Jasła, Stalowej Woli i Białegostoku. Rok temu, mimo protestów studenckich, skapitulowały m.in. Krakowska Spółdzielnia Gastronomiczna i Społem „Jubilat". W Krakowie mamy dziś 15 spółdzielczych barów mlecznych, ale niestety, trzeba było w nich podnieść ceny. Szkoda, bo miejsca te z założenia pełniły misję społeczną serwując najtańsze posiłki dla studentów i emerytów, osób biednych, których nie stać na żywienie w restauracjach.
Urzędników skarbowych jakoś to nie wzruszyło, a co więcej - ich decyzje mogą pogrążyć kilka podmiotów. Jaka jest ich sytuacja?
– Do 2013 r. wg naszej wiedzy funkcjonowało w kraju ok. 130 dotowanych barów i jadłodajni, z czego 55 należało do „Społem". Kontrole zaczęły się w północnej Polsce. Przypominam sobie, że właśnie w tym czasie zaczęła się dyskusja nad deficytem budżetowym. Wkrótce posypały się decyzje dla poszczególnych przedsiębiorców o zwrot dotacji. Z naszych spółdzielni urzędnicy w pierwszej kolejności dopadli PSS Społem w Słupsku – bardzo dobrą, dużą spółdzielnię, która wsławiła się m.in. w latach 70-tych otwarciem pierwszej w Polsce pizzerii i wybudowaniem pierwszej w kraju galerii handlowej. Najpierw naliczyli jej zwrot dotacji za 3 miesiące wraz z odsetkami – 38 tys. zł. Następnie, w pośpiechu sięgnięto do rozliczeń za 2008 r. i zasądzono zwrot ponad pół miliona zł. W jeszcze gorszej sytuacji jest Gastronomiczna Spółdzielnia Spożywców z Poznania, która ma zwrócić ponad 2 mln zł dotacji za 2 lata. Skontrolowano m.in. spółdzielnie w Tarnobrzegu, w Toruniu, w Poznaniu...
Czy Związek ma możliwość im pomóc?
– W sprawie Słupska interweniowaliśmy jeszcze w 2013 r. Gdy wokół barów zrobił się szum medialny, ministerstwo zaczęło zapraszać przedsiębiorców do zespołu konsultacyjnego pracującego nad nowym rozporządzeniem. Po apelach parlamentarzystów i wielu instytucji, w tym Krajowej Rady Spółdzielczej, uzyskaliśmy tyle, że ministerstwo odcięło się od karania przedsiębiorców za poprzednie lata i powstrzymało kontrole. Natomiast na razie żadna z naszych propozycji nie została w nowym rozporządzeniu uwzględniona. Przepisy, które weszły od stycznia br. wręcz odstraszają od korzystania z dopłat. Na dotację budżet przeznacza 20 mln zł., z czego na dziś spółdzielnie wykorzystają zaledwie 2 mln zł. Wiceminister Janusz Cichoń obiecał nam, że pochyli się nad sprawami ukaranych spółdzielni. Minister jako organ nadzorujący, może zmienić swoje decyzje. Liczymy, że tak się stanie, bo w przeciwnym razie ukarane spółdzielnie po prostu padną.
Dziękuję za rozmowę.