krs coop facebook
Serwis Informacyjny Społem

aaa
Gala Polskiej Ligi Siatkówki
aaa
Młode Spółdzielnie konsumenckie w Europie
Organizacja Euro Coop wspiera działania oraz rozwój spółdzielni w Europie.
aaa
Posiedzenie Zarządu Euro Coop
Z ramienia KZRSS w spotkaniu brali udział Prezes Zarządu Ryszard Jaśkowski będący członkiem Zarządu Euro Coop oraz Agnieszka Wroniewicz Dyrektor...
aaa
Kolejna konferencja Społem już za nami!
Copyright by KZRSS "Społem"

Trudna sytuacja barów mlecznych - wywiad z Dyrektor Biura Doradztwa i Lustarcji KZRSS

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR I/2015 Opublikowano: wtorek, 31, marzec 2015

W marcowym numerze Magazynu Krajowej Rady Spółdzielczej „Tęcza Polska" opublikowano wywiad z Danutą Mioduszewską, dyrektorem Biura Doradztwa i Lustracji KZRSS „Społem", informującą o sytuacji spółdzielni spożywców „Społem", które korzystały z dotacji do posiłków w barach mlecznych. Wywiad przeprowadziła redaktor Klementyna Zygarowska.

Wywiad ten poprzedzono następującym redakcyjnym wprowadzeniem do tematu.
Zamach Ministerstwa Finansów na funkcjonujące m.in. w spółdzielniach spożywców bary mleczne zapoczątkował długą, ogólnopolską dyskusję. Nic nie wskazuje na to, że ministerstwo wycofa się z absurdalnych rozwiązań, które w praktyce uniemożliwiają wykorzystanie przez właścicieli barów budżetowej dotacji do posiłków. Rozwiązania, zaproponowane przez resort z początkiem bieżącego roku, stały się przedmiotem żartów w popularnych dziennikach, a „leniwe bez przypraw" czy „bigos bez kiełbasy" weszły do jadłospisów barów mlecznych jako firmowe dania, zgotowane ich klientom przez rządzących. Sytuacja dla jednych zabawna, dla innych – mniej. Protestują zwłaszcza ci, dla których bary mleczne były przez lata jedyną szansą na tanie jedzenie. Ale najwięcej na nowych pomysłach ministerstwa ucierpieli przedsiębiorcy.
A oto treść wywiadu.
Proszę przypomnieć, kiedy zaczęły się pierwsze kłopoty spółdzielni prowadzących bary?
– W 2013 r. zaczęły napływać do Związku niepokojące sygnały o kontrolach skarbowych w naszych spółdzielniach. Urzędnicy nagle zaczęli wskazywać na nieprawidłowości w rozliczaniu dotacji do posiłków serwowanych w barach mlecznych. Dotacja nie jest rzeczą nową, wprowadzono ją jeszcze w latach 80-tych i przez wszystkie te lata nie było żadnych wątpliwości, jak z niej korzystać. Spółdzielnie dokonywały zakupu produktów objętych dotacji i pod koniec każdego miesiąca, za miesiąc poprzedni, przedstawiały izbom skarbowym rozliczenie wg wzoru określonego rozporządzeniem ministra finansów. Urząd sprawdzał i akceptował rozliczenie, a następnie Izba skarbowa wypłacała dotację za dany miesiąc. Był to utarty system współpracy między przedsiębiorcami a urzędami skarbowymi, który nie budził żadnych wątpliwości i trwał przez lata jako swego rodzaju porozumienie obu stron. Jeśli pojawiły się niejasności, były na bieżąco wyjaśniane przez ministerstwo. Nagle w 2013 r. okazało się, że wszystko jest nie tak...
Bez nowego rozporządzenia czy informacji o zmianie przepisów?
– Tak, nagle zmieniła się wyłącznie interpretacja Urzędów Kontroli Skarbowej co do sposobu rozliczania dotacji. Okazało się, że bezprawnie korzystali z dotacji m.in. ci, którzy łączyli ze sobą składniki potraw z listy objętej dotacją i te, których dotacja nie objęła. Według obecnej wykładni, żurek musi być bez kiełbasy, a pierogi – bez skwarek. Dotowane są tylko posiłki mleczno-nabiałowo-jarskie i szczęście, że można je podać na jednym talerzu z kawałkiem mięsa. Skwarki na kasę nabijać należy jako osobne danie. Dodatkowo, przedsiębiorca który do innych potraw serwowanych w barze dolicza marżę gastronomiczną ponad 30 proc. traci prawo do korzystania z dotacji. Kiedyś było to powszechną praktyką, a bary stosowały marżę wyższą np. na produkty mięsne, które nigdy nie były dotowane.
Jaka była reakcja spółdzielni?
– Masowe wycofanie się z dotacji, co w praktyce oznacza koniec tanich barów mlecznych. Z 19 spółdzielni, które je prowadziły, tylko 5 nie zrezygnowało z dopłat i będzie prowadzić je na nowych zasadach. Reszta, zaniepokojona doświadczeniem skontrolowanych spółdzielni szybko zakończyła ten rodzaj działalności. Jeszcze w 2013 r. wycofały się spółdzielnie z Jasła, Stalowej Woli i Białegostoku. Rok temu, mimo protestów studenckich, skapitulowały m.in. Krakowska Spółdzielnia Gastronomiczna i Społem „Jubilat". W Krakowie mamy dziś 15 spółdzielczych barów mlecznych, ale niestety, trzeba było w nich podnieść ceny. Szkoda, bo miejsca te z założenia pełniły misję społeczną serwując najtańsze posiłki dla studentów i emerytów, osób biednych, których nie stać na żywienie w restauracjach.
Urzędników skarbowych jakoś to nie wzruszyło, a co więcej - ich decyzje mogą pogrążyć kilka podmiotów. Jaka jest ich sytuacja?
– Do 2013 r. wg naszej wiedzy funkcjonowało w kraju ok. 130 dotowanych barów i jadłodajni, z czego 55 należało do „Społem". Kontrole zaczęły się w północnej Polsce. Przypominam sobie, że właśnie w tym czasie zaczęła się dyskusja nad deficytem budżetowym. Wkrótce posypały się decyzje dla poszczególnych przedsiębiorców o zwrot dotacji. Z naszych spółdzielni urzędnicy w pierwszej kolejności dopadli PSS Społem w Słupsku – bardzo dobrą, dużą spółdzielnię, która wsławiła się m.in. w latach 70-tych otwarciem pierwszej w Polsce pizzerii i wybudowaniem pierwszej w kraju galerii handlowej. Najpierw naliczyli jej zwrot dotacji za 3 miesiące wraz z odsetkami – 38 tys. zł. Następnie, w pośpiechu sięgnięto do rozliczeń za 2008 r. i zasądzono zwrot ponad pół miliona zł. W jeszcze gorszej sytuacji jest Gastronomiczna Spółdzielnia Spożywców z Poznania, która ma zwrócić ponad 2 mln zł dotacji za 2 lata. Skontrolowano m.in. spółdzielnie w Tarnobrzegu, w Toruniu, w Poznaniu...
Czy Związek ma możliwość im pomóc?
– W sprawie Słupska interweniowaliśmy jeszcze w 2013 r. Gdy wokół barów zrobił się szum medialny, ministerstwo zaczęło zapraszać przedsiębiorców do zespołu konsultacyjnego pracującego nad nowym rozporządzeniem. Po apelach parlamentarzystów i wielu instytucji, w tym Krajowej Rady Spółdzielczej, uzyskaliśmy tyle, że ministerstwo odcięło się od karania przedsiębiorców za poprzednie lata i powstrzymało kontrole. Natomiast na razie żadna z naszych propozycji nie została w nowym rozporządzeniu uwzględniona. Przepisy, które weszły od stycznia br. wręcz odstraszają od korzystania z dopłat. Na dotację budżet przeznacza 20 mln zł., z czego na dziś spółdzielnie wykorzystają zaledwie 2 mln zł. Wiceminister Janusz Cichoń obiecał nam, że pochyli się nad sprawami ukaranych spółdzielni. Minister jako organ nadzorujący, może zmienić swoje decyzje. Liczymy, że tak się stanie, bo w przeciwnym razie ukarane spółdzielnie po prostu padną.
Dziękuję za rozmowę.