krs coop facebook
Serwis Informacyjny Społem

aaa
Co z pojemnikami dań na wynos? Kiedy szklane butelki?- odpowiadamy na pytania odnośnie systemu kaucyjnego…
aaa
Obchody Międzynarodowego Dnia Spółdzielczości w siedzibie Krajowej Rady Spółdzielczej
aaa
Gala Polskiej Ligi Siatkówki
aaa
Młode Spółdzielnie konsumenckie w Europie
Organizacja Euro Coop wspiera działania oraz rozwój spółdzielni w Europie.
Copyright by KZRSS "Społem"

Wywiad Prezesa Zarządu „Społem" Lubelskiej Spółdzielni Spożywców dla „Tęczy Polskiej"

Kategoria: SERWIS INFORMACYJNY SPOŁEM NR IV/2014 Opublikowano: wtorek, 30, grudzień 2014

W grudniowym numerze Magazynu Krajowej Rady Spółdzielczej „Tęcza Polska" ukazał się wywiad z Mieczysławem Zapałem – prezesem Zarządu „Społem" Lubelskiej Spółdzielni Spożywców w Lublinie, zatytułowany: „Społem to być razem na co dzień". Wywiad przeprowadził redaktor dr Marcin Kwiecień.

Oto treść tego wywiadu.
Ponad 100 lat historii Spółdzielni, to okres rozwoju i niewątpliwych sukcesów, ale także wydarzeń tragicznych, jak choćby dwie wojny światowe. Mimo to Spółdzielnia istnieje nieprzerwanie. Jak Spółdzielnia wpisała się w dzieje miasta i społeczności Lublina ?
– Tak, to dokładne 102 lata nieprzerwanej działalności Lubelskiej Spółdzielni Spożywców „Społem". Pragnę podkreślić bardzo mocno słowo nieprzerwanej działalności. Największe „zawieruchy" dziejowe, jak I i II wojna światowa, różnego rodzaju kryzysy ekonomiczne, polityczne oraz inne zakręty historii w naszym kraju, nie zdołały zniszczyć tego, co budowali nasi poprzednicy wiek temu. Nasza Spółdzielnia wpisała się bardzo mocno i na trwałe w dzieje Lublina. Była i jest ważnym elementem jego krajobrazu, co potwierdza choćby pełna jej nazwa – Lubelska Spółdzielnia Spożywców. Były lata lepsze i gorsze, ale ona zawsze była. Stała się elementem historii miasta w sposób, jak najbardziej zasłużony i widoczny. Ten długi okres potwierdza jednoznacznie, że praca wykonywana przez całe pokolenia spółdzielców była potrzebna, bardzo owocna, a działalność spółdzielni była dostrzegana i doceniana przez mieszkańców miasta. Tak jest z resztą do chwili obecnej, choć na pewno w mniejszej skali. Mamy bowiem liczną konkurencję, której nie było w minionym okresie, gdy w handlu artykułami żywnościowymi właściwie dominowało Społem.
Co dla Pana jest największą wartością w tej tradycji ?
– Patrząc w przeszłość i analizując różne etapy istnienia LSS, muszę powiedzieć, że dla mnie największą wartością i zarazem sukcesem są ludzie. W 1913 roku ludzie tworzyli ją dla ludzi. Spółdzielnia Spożywców w Lublinie była efektem wspólnej troski o byt i los całej społeczności. W latach ogromnej biedy pod władzą zaborcy, ludzie wiedzieli, że tylko wspólna praca przyniesie owoce. Razem można zdobyć więcej. Założyciele, jak m.in. Wanda Papiewska i Jan Hempel a także wielu innych, oraz kolejne pokolenia spółdzielców, to byli ludzie z pasją. Pracowali z wielką energią i zaangażowaniem w imię wspólnych celów. Nie sposób wymienić wszystkie nazwiska działaczy i pracowników, którzy budowali tę tradycję i zarazem tworzyli historię miasta i regionu.
Jak udało się Lubelskiej Spółdzielni Spożywców zmierzyć z przeciwnościami okresu transformacji ustrojowej sprzed ćwierćwiecza? Wiadomo, że dla wielu spółdzielni w całym kraju był to początek końca ich istnienia.
– Rzeczywiście, był to bardzo trudny okres, zwłaszcza rok 1990. Musieliśmy stawić czoła konkurencji, która wyrastała jak „grzyby po deszczu". Otwarcie granic spowodowało napływ tanich produktów spożywczych i przemysłowych. Mimo ich niekiedy niskiej jakości, klienci chcieli kupować je, choćby po to, aby poznać coś, co do tej pory było nieosiągalne. Ale były inne problemy, jak masowe wypowiadanie umów najmu lokali handlowych przez różne podmioty, także odnajdujących się prywatnych właścicieli. Właściwie jednego dnia przestaliśmy być dzierżawcami większości użytkowanych lokali komunalnych. Groziło to zwolnieniem olbrzymiej liczby pracowników – ponad 600 osób. Na szczęście doszliśmy do porozumienia z ówczesnym prezydentem miasta i te lokale zostały przejęte przez naszych pracowników, którzy rozpoczynali tam własną działalność gospodarczą. Przez najgorsze lata przeszliśmy obronną ręką. Dzisiaj z kolei stają przed nami nowe, inne wyzwania, które są wynikiem funkcjonowania mechanizmów rynkowych.
Jak przebiega rywalizacja z konkurencją? Jak trudna jest ta rywalizacja i walka o klienta ?
– Jest to walka, która wymaga wielkiego samozaparcia i determinacji. Właściwie nie można nawet na chwilę jej przerwać. Konkurencja to zjawisko normalne i potrzebne. Rywalizacja ta jednak, nie zawsze, właściwie mało kiedy, jest równa i to w skali całego kraju. Nasi konkurenci otrzymują częstokroć preferencyjne warunki dla swojej działalności. Wspierana jest przez władze, zarówno lokalne, jak i centralne, prowadzące niezbyt rozsądną politykę ekonomiczną w tym zakresie. Warto podkreślić, że tym tematem zajęły się media regionalne i ogólnopolskie, wśród nich najpoczytniejsze tygodniki. Obiektem zainteresowania dziennikarzy stały się m.in. sieci sklepów dyskontowych i reguły gry, jakimi się one kierują, aby w niezdrowy sposób eliminować innych. My jednak nie mamy na to wpływu. Możemy tylko się przyglądać i wyciągać wnioski. Najważniejsze, to robić swoje, realizować wyznaczone cele i możliwie najskuteczniej reagować na wszelkie niepokojące sygnały. Myślę, że swoje zadania wykonujemy właściwie, działamy sprawnie a świadczy o tym fakt najważniejszy, że do interesu jeszcze nie dokładamy i mam nadzieję, że długo się to nie zmieni.
Lubelska Spółdzielnia Spożywców - Lubiana - Sprawdzona - Solidna - co świadczy o prawdziwości tego hasła ?
– Pracujemy nad tym od pokoleń. Historia i dzień dzisiejszy pokazują, że cieszymy się sympatią ze strony rzesz klientów, którzy są nam wierni i przywiązani do nas. Cały czas staramy się te więzy umacniać. W tym celu stale współpracujemy z naszymi klientami, aby dostosowywać się do ich potrzeb i wymagań. LSS sprawdziła się w ciągu stulecia, w najróżniejszych sytuacjach, nawet tych najtragiczniejszych. Zostajemy wierni swoim tradycjom, powołaniu i celom, jakie stawiali nasi poprzednicy i jakie stawiamy sobie sami –trosce o człowieka i pomoc w realizacji jego potrzeb. Solidna – bo staramy się nie zawieść pokładanego w nas zaufania. Wiemy, że wiele osób darzy nas dużym zaufaniem, odbieramy bardzo wiele sygnałów o tym. Ludzie ciągle do nas przychodzą i mówiąc nieskromnie – chwalą nas.
Co Spółdzielnia ma w ofercie dla swoich wiernych i potencjalnych klientów i czym może ich do siebie przyciągnąć?
- Lubelska Spółdzielnia Spożywców ma obecnie 37 placówek handlowych. Są wśród nich sklepy typu Lux i Lux-Mini. Prowadzimy sprzedaż detaliczną. Dbamy o to, żeby te obiekty były stale modernizowane i dostosowywane do wymogów rynku i naszych klientów. Zatrudniamy wykwalifikowaną kadrę pracowniczą, troszcząc się o systematyczne podwyższanie tych kwalifikacji. Wielką wartością jest to, że kupujący w sklepach nie są anonimowi. Często sprzedawcy znają ich oczekiwania, inaczej niż to jest w wielkich sieciach handlowych. Także klienci znają załogę i to daje obopólne korzyści. Nasze sklepy zaopatrujemy w towary najwyższej jakości. Wśród nich są także nasze wyroby piekarnicze i ciastkarskie wielokrotnie nagradzane w różnego rodzaju konkursach na szczeblu regionalnym i krajowym. Stosujemy różne formy zachęcające do zakupów, jak np. bony towarowe i karty stałego klienta. Mało kto zapewne wie, że w połowie lat 90-tych, jako pierwsi na rynku lubelskim, uruchomiliśmy sprzedaż przez Internet. Była to swoista „rewolucja" na owe czasy. Tak więc nasze działania i starania idą zawsze w kilku kierunkach. Najważniejsze z nich jednak, to niezmiennie troska o człowieka i jego potrzeby. Pamiętamy przede wszystkim o naszej misji społecznej i zasadzie solidaryzmu spółdzielczego.
Wierność zasadom spółdzielczym, to szczególny i wyjątkowy wyróżnik tej formy gospodarowania.
– Mój pogląd i moja wizja naszej spółdzielczej, społemowskiej rodziny jest jeden i niezmienny od lat. W 1906 r. Stefan Żeromski rzucił hasło „Społem", które jest na sztandarach naszej organizacji. To oznacza – „razem". Razem w działaniu, w dzieleniu się radościami i troskami, razem w pomaganiu sobie nawzajem. Otóż po ponad stu latach, to hasło nie straciło na znaczeniu i ważności. Ono nie powinno być tylko na sztandarach, ale powinno być głównym drogowskazem dla nas wszystkich.
Działania Spółdzielni to również inwestycje...
– Oczywiście prowadzimy inwestycje służące modernizacji placówek. Chcę podkreślić, że robimy to ze środków własnych, nie korzystając z kredytów bankowych. Unikamy w ten sposób podnoszenia kosztów produkcji i sprzedaży. Najważniejsza inwestycja w ostatnim czasie, to modernizacja, za kwotę ponad 4 mln zł, pawilonu w dzielnicy Węglin, gdzie zlokalizowana jest także piekarnia. Przed nami bardzo duże, trudne i najważniejsze w ciągu kilku najbliższych lat, zadanie – przebudowa albo budowa nowego obiektu handlowego przy ul. Lipowej w centrum miasta.
Czy może Pan patrzeć w przyszłość z optymizmem ?
– Jesteśmy spokojni o przyszłość, pod warunkiem, że nie ustaniemy w codziennych wysiłkach. Nie można lekceważyć zmieniających się bardzo dynamicznie warunków działania. Każdy dzień przynosi coś nowego. Wielkiej ostrożności
i rozwagi wymaga utrzymanie się na rynku, zachowanie miejsc pracy i rozwój kontaktów handlowych z naszymi partnerami.
Jakie Pan widzi najpoważniejsze zagrożenia dla spółdzielczości, jeśli chodzi o prace legislacyjne w zakresie nowego prawa spółdzielczego ?
– Obserwując prace w sejmowej Komisji Nadzwyczajnej odnoszę wrażenie, że jest to kolejny etap walki ze spółdzielczością, zapoczątkowanej 20 stycznia 1990 r., kiedy to parlament uchwalił słynną specustawę. Nam, spółdzielcom, potrzebne jest dobre prawo ogólne, szczegółowe rozwiązania zapiszemy w swoich statutach, w oparciu o które działa każda spółdzielnia. Dobrze byłoby, gdyby ci tzw. „naprawiacze" przeczytali trochę literatury na temat spółdzielczości, a dopiero później zabierali się do jej „naprawiania". Jest ku temu znakomita okazja, bowiem za dwa lata przypada 200. rocznica powstania Hrubieszowskiego Towarzystwa Rolniczego dla Ratowania się Wspólnie w Nieszczęściach, które założył ksiądz Stanisław Staszic, prekursor polskiej i europejskiej spółdzielczości.
Dziękuję za rozmowę.